niedziela, 16 lutego 2020

Wizja przeznaczenia


Siedziałem na kanapie w salonie i wpatrywałem się w napoczętą butelkę whisky, którą miałem otworzyć i wypić na zupełnie inną okazję. Okazję, która nigdy nie miała nadejść.
W pewnym momencie wstałem, żeby zmienić w odtwarzaczu płytę X Japan na inną tego samego zespołu – Ballad Collection. Po chwili usłyszałem pierwszy utwór zawarty w tym albumie – Forever Love.
Usiadłem z powrotem na wygodnej kanapie i nalałem do szklanki whisky, która znajdowała się na stoliku. Upiłem łyk, po czym odłożyłem naczynie obok butelki. Odchyliłem głowę do tyłu i wsłuchałem się w słowa tego utworu.


„Na zawsze kochać, na zawsze śnić.
Zostań ze mną tak jak teraz.
Wzrusz moim sercem to sprawi, że ożyje”.

Zamknąłem powieki, po czym się zamyśliłem. Miłość to wspaniałe uczucie, ale tylko wtedy gdy można je okazywać drugiej osobie. W przeciwnym wypadku jest ono tylko cierpieniem, a wręcz uczuciem, które wyniszcza. Dlaczego los jest aż taki okrutny?
Otworzyłem oczy, po czym spojrzałem na butelkę whisky, która równie dobrze mogłaby być teraz moją żoną. Prawie jak w tej piosence Dżemu. Sięgnąłem po szklankę, którą zostawiłem na stole i upiłem kolejny łyk.

„Na zawsze kochać, na zawsze śnić.
Nigdy nie będę zmierzał tą drogą.
Och! Powiedz mi, dlaczego, Och! Powiedz mi prawdę!
Naucz mnie jak żyć”.

Moja ukochana żona uwielbiała ten zespół. Jako nastolatka pracowała dorywczo, żeby kupić całą ich dyskografię. Dobrze zapamiętałem dzień, gdy otrzymała swoją upragnioną przesyłkę, bo wtedy spytałem się, czy chciałaby być moją dziewczyną. Wcześniej byliśmy tylko kolegami z licealnej klasy.
Paulina zdecydowanie wyróżniała się na tle innych koleżanek w naszej klasie. Nie nosiła szpilek, lecz wysokie glany. Przeważnie zakładała czarne koszulki z metalowymi i rockowymi zespołami albo rzeczy w stylu moro. Miała piękne, czarne włosy, sięgające za kształtne pośladki. Poza tym była jedyną dziewczyną w naszej klasie, z którą można było normalnie pogadać niemal na każdy temat. Pierwsza nasza rozmowa była o muzyce. Okazało się, że lubi te same zespoły co ja. Była dla mnie jak kumpel.
Pewnego dnia znalazłem na youtube utwór zespołu X Japan – Forver Love. Włączyłem go i po jakimś czasie stwierdziłem, że warto go polecić Paulinie. Nie spodziewałem się, że przez to X Japan stanie się jej ulubionym zespołem. Wkrótce zaczęła również interesować się ich historią, a nawet uczyć się japońskiego, co bardzo mi imponowało.
Na studiach pobraliśmy się. Oczywiście, wszyscy – rodzina i znajomi mówili, że za wcześnie. Zastanawiali się, po co nam się tak spieszy, skoro nic „nie zbroiliśmy”. Po prostu chcieliśmy. Kochałem ją, a ona mnie. Poza tym byłem pewien, że to właśnie ona powinna być moją żoną. Z żadną inną kobietą się tak nie dogadywałem, a nawet lepiej mi się z nią gadało niż kiedykolwiek z jakimś mężczyzną. Czasami miałem wrażenie, że myśli jak facet, ale nie przeszkadzało mi to.
Parę lat później dowiedziałem się, że Paulina jest w ciąży. Cieszyłem się, że zostanę tatą. Ojciec jak to dumnie brzmi. Nie było dla mnie istotne, czy to będzie syn czy córka. Ważne, żeby urodziło się zdrowe.
Miesiąc przed terminem pojawiły się jakieś komplikacje, dlatego zawiozłem ją do szpitala. Trochę czasu minęło, zanim w ogóle ktoś się nią zainteresował. Potem nie chcieli wpuścić mnie na salę. Po kilku godzinach czekania dowiedziałem się, że urodził mi się syn, ale moja ukochana Paulina zmarła. Byłem tym tak zszokowany, że dzieckiem musiała zająć się moja matka. Wiem, że powinien być silny dla niego, ale nie potrafiłem.
Wstałem z kanapy i poszedłem po opakowanie płyty X Japan – Ballad Collection. Wyciągnąłem z niego książeczkę, a wraz z nią wypadła mi koperta złożona na pół. Rozłożyłem ją, po czym zobaczyłem pismo mojej Pauliny – Do Borysa. Drżącymi rękami rozerwałem kopertę i wyjąłem z niej list.

Drogi Borysie,

przepraszam Cię za wszystko.
Jeżeli znalazłeś ten list, to znaczy, że moje przeznaczenie się dopełniło. Przejdę do konkretów, żebyś mógł lepiej wszystko zrozumieć.
Zacznę od tego, że nie byłam osobą, za którą mnie uważałeś. Kiedyś sama nie wiedziałam, kim jestem i co się ze mną dzieje. Dopiero jak poszłam do liceum przez zupełny przypadek, natknęłam się na transseksualizm w internecie. Długo się nad tym zastanawiałam i wszystko stało się dla mnie jasne – po prostu nie byłam kobietą, lecz byłam... byłem mężczyzną. W końcu mogłam zrozumieć to, co czuję i dlaczego myślę inaczej niż wszystkie inne dziewczyny. Zaczęłam chodzić do lekarzy, którzy specjalizują się w tematyce transseksualizmu. Oprócz tego zrobiłam większość badań, które wykluczyły inne schorzenia. Rodzice wiedzieli o moim „problemie" i wspierali mnie. Większość osób niestety nie ma takiego oparcia ze strony bliskich. Ja miałam to szczęście. Przestałam działać w momencie, gdy się w Tobie zakochałam. Od tego momentu próbowałam żyć jak kobieta, co nie do końca mi wychodziło. Czułam obrzydzenie do swojego ciała, ale próbowałam je zaakceptować – dla Ciebie. Wiem, że tym sposobem oszukiwałam Ciebie, jak i również samą siebie.
Przejdę do drugiej kwestii. Z pokolenia na pokolenie, w mojej rodzinie rodzą się dzieci, które są bardziej „duchowo uzdolnione” niż inni ludzie. W tym miejscu przepraszam Cię raz jeszcze za dokonany przeze mnie wybór, bo wiem, że teraz cierpisz. Ja też bym cierpiała. Wiedziałam, że czeka mnie śmierć. Zobaczyłam w mojej wizji, jak umieram przy porodzie. Jednak wydaje mi się, że pomimo wszystko było warto. Byleby to nowe życie, nie miało takiego problemu, jaki ja miałam. Urodzić się w ciele, które jest niezgodne z płcią psychiczną, jest okropnym uczuciem. To ciało można porównać do więzienia.
Zdaję sobie sprawę, że powinnam Ci o wszystkim powiedzieć na samym początku naszego związku albo nawet wcześniej, jednakże bałam się, że mnie odrzucisz.
Jeszcze raz Cię za wszystko przepraszam. Wiem, że teraz tym nic nie zmienię, ale proszę, zaopiekuj się naszym najcenniejszym skarbem. Musisz być dla niego/ niej silny! W końcu jesteś jego/ jej tatą. A to naprawdę brzmi dumnie!
Nawet w tym momencie jestem tchórzem, używając kobiecych końcówek.

Przepraszam.
Kochająca Cię na zawsze,
Paulina.

Nie dziwiłem się jej, że bała mi się powiedzieć o swoim problemie. Była to moja wina, bo ja też ukrywałem przed nią pewną tajemnicę. Zanim została moją dziewczyną, spotykałem się z chłopakami, gdybym jej powiedział ona, nie... on by żył.
Niestety nic nie zmienię. Muszę wziąć się w garść i zaopiekować się naszym dzieckiem. W końcu słowo „ojciec” brzmi naprawdę dumnie. Zanim wykonałem telefon do mojej matki, podszedłem do stołu, na którym znajdowała się butelka whisky. Chwyciłem ją, po czym udałem się do kuchni, aby wylać jej zawartość do zlewu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz